czwartek, 8 marca 2018

Temat pracy dyplomowej i czym jest dla Was miłość


Pisałam już o tym kim jestem. Teraz powiem coś więcej na temat moich studiów.
Bo uwaga! Jestem magistrem!
Chociaż nie wyglądam i właściwie po obronie niewiele się w moim życiu zmieniło. Jednak pisanie prac dyplomowych to był jeden z najciekawszych momentów podczas mojego studenckiego życia. Wiele osób uważa, że to jest zbędne zakończenie studiów, skoro pozdawaliśmy egzaminy to możemy iść już dalej w świat. 
Czy ja też tak uważałam?
Oczywiście, że tak! Napisanie pracy dyplomowej nigdy nie jest proste i zawsze wymaga trochę wysiłku. Najważniejsze jest jednak znalezienie dobrego tematu. Mi się to udało w połowie, no dobra w trzech czwartych. Dlaczego? O tym za chwilę.


Temat pracy licencjackiej


Skończyłam Nauki o rodzinie, wielu osobom kojarzy się to z kościołem, więc od razu powiem - nie ma to nic wspólnego z religią. Przynajmniej nie na Uniwersytecie Warszawskim. Na innych uczelniach różnie to bywa.
Uważam, że ten kierunek był wyjątkowy. Byłam w ostatnim roczniku, a co najlepsze, oprócz mnie były tylko 4 inne osoby. Tak, ten rocznik skończyło zaledwie 5 osób! Co jeszcze było w nim wyjątkowego i dlaczego brakowało chętnych? - o tym napiszę innym razem.

Przejdźmy jednak do mojej pracy dyplomowej nr 1:
Czynniki wpływające na postrzeganie zachowań seksualnych jako przemocy w związkach
A na polski? Pisałam o tym co ludzie uważają za przemoc seksualną w związkach partnerskich, małżeńskich itp.

Początkowo chciałam się skupić na skali zjawiska i studiach przypadków, ale tego jest za mało w naszym kraju i ciężko do tego dotrzeć. W ogóle problem przemocy seksualnej w związkach jest bardzo słabo opisany. Mało danych, mało statystyk. 
Najbardziej bolało mnie marginalizowanie przemocy seksualnej wobec mężczyzn. Na ten temat znalazłam na prawdę bardzo niewiele informacji. 
                                                                          

Moja uczelnia wymagała ode mnie zrobienia badań. Dlatego skupiłam się na zachowaniach, które ktoś może uznać za przemoc. Jak dla mnie wszystkie wymienione zachowania były przemocą. Ale chyba tylko dla mnie.
Były osoby, które uważały, że gwałt w małżeństwie nie jest możliwy. W grupie tej były też kobiety.
Zauważyłam, że zdaniem respondentów, żeby ktoś uznał coś za przemoc seksualną musi dojść do kontaktu fizycznego. Żarty, podteksty, sugestie były już okej.
Zauważyłam też, że starsze osoby nadal żyją w świecie w którym to co jest w sypialni to temat tabu, a seks jest obowiązkiem małżeńskim. Podobnie wskazywały osoby najbardziej religijne.

Niestety mimo moich ogromnych starań nie udało mi się zgromadzić odpowiednio dużej grupy respondentów. Ciekawa jestem jak wyglądałyby wyniki takiego badania na grupie ogólnopolskiej, pośród ludzi z różnych miast wsi, różnych wierzeń i poglądów.
Jedno jest pewne - jestem naprawdę zadowolona z tego co napisałam w mojej pracy licencjackiej.

Praca magisterska - co tym razem?


Tutaj już nie było tak łatwo. Miałam dużo pomysłów, ale z czasem odkryłam, że 2 lata studiów to stanowczo za mało do zbadania tej tematyki, która mnie interesuje.
Dlatego zdecydowałam się na miłość, a dokładniej
Definiowanie miłości w dobie współczesnych przemian społeczno-kulturowych.

Wadą tej pracy było na pierwszym miejscu konieczność oparcia całości na teoriach socjologicznych. Zapomniałam wspomnieć, skończyłam Socjologię stosowaną i antropologię społeczną. Dlatego wymogi były takie jakie były. No i znowu musiałam coś zbadać.

Tym razem przyznam, że było to większe wyzwanie. Nie dlatego, że temat był trudny. Problem był w tym, że go nie czułam tak dobrze jak licencjat. Musiałam się zmuszać do pisania i do końca nie byłam pewna czy to jest to czego chciałam. Jednak pół roku po obronie i prawie rok od zakończenia pisania tej pracy muszę stwierdzić - wow, poszło mi całkiem nieźle.

Skupiłam się na tym jak postrzegana jest miłość. Pytałam respondentów o to jak ją rozpoznają i czym jest ona dla nich. Tym razem również grupa była mała, ale to wystarczyło, żeby odkryć jak bardzo różnimy się od siebie. Niby czujemy to samo, ale opisujemy to inaczej. Mówisz, że kochasz, ale ja nie rozumiem tego tak jak ty. 


Może to oczywiste, ale duże zróżnicowanie odpowiedzi sprawiło, że byłam zaskoczona.
Coś jakbyśmy nagle się dowiedzieli, że to co całe życie widzę i nazywam żółtym, dla ciebie wygląda jak mój czerwony.

I tak wyniki były bardzo ciekawe w kontekście tego czym jest miłość oraz kto zasługuje na to, żebyśmy go nią obdarzali. Z czym się to słowo kojarzy? Tak wiele różnych opinii... Z drugiej strony mam wrażenie, że to się zmienia i gdybym teraz tym samym osobom zadała to pytanie to odpowiedzieliby pewnie inaczej.

A Wy? Czym jest dla Was miłość? Zapraszam do dyskusji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz