Niektórzy w tym momencie zaczynają myśleć o ślubie. Inni starają się uniknąć tego tematu i skupiają się na wspólnym mieszkaniu.
O tym czy warto brać ślub pisałam tutaj.
A co ze wspólnym mieszkaniem?
Kiedy jest najlepszy moment na wspólne mieszkanie?
Na pewno musicie ustalić kolejność:- Czy najpierw ślub?
- Czy najpierw mieszkanie?
- Czy najpierw dziecko?
Staż związku
Na pewno większość osób postanawia wspólnie zamieszkać w momencie kiedy jest z partnerem wystarczająco długo. Pytacie pewnie, kiedy to jest wystarczająco długo?
Otóż... nie wiem. I raczej nikt Wam nie odpowie na to pytanie. Wystarczająco długo to pewnie dłużej niż tydzień, ale dla niektórych może być to też dłużej niż rok. A może miesiąc staje się wyznacznikiem?
Samo jakoś wyszło
Tak, często to samo wychodzi. Najpierw zanosisz do niego (niej?) jakieś podstawowe ubranie do spania i chodzenia po domu. Później dochodzisz do wniosku, że noszenie szczoteczki do zębów jest mało komfortowe i ona również ląduje w łazience partnera. W pewnym momencie wolisz mieć przynajmniej jedną parę spodni nadających się do wyjścia z domu. No i ze dwie koszulki. I twój ulubiony ręczniczek z Kubusiem Puchatkiem, który masz od lat. A może najwygodniejszą w świecie poduszkę, bo ta, którą raczy cię ukochany skutkuje jedynie bezsennością.
W tym momencie pewnie masz już ulubiony kubek i jakieś podstawowe rzeczy do makijażu (jeśli jesteś kobietą, chociaż oczywiście nie ma reguły).
I nagle, któregoś dnia zauważasz, że w swoim mieszkaniu byłaś ostatnio trzy dni temu. I to tylko po to, żeby nakarmić kota. I wtedy jakoś samo tak wychodzi, że kot mieszka już nie z tobą, a z wami.
A jeśli ktoś zapyta jak podjęliście decyzję o wspólnym mieszkaniu, no to no... samo jakoś wyszło.
Zdarzenia losowe
Oczywiście na pierwszym miejscu jest ciąża, bo wtedy przynajmniej wypadałoby, aby partnerzy byli razem i pomagali sobie. Wiadomo, w życiu, jak to w życiu - różnie bywa.
Ale mogą być też inne sytuacje jak nagła konieczność wyprowadzki bo właściciel mieszkania wypowiedział umowę lub po kolejnej kłótni z rodzicami, których argumentem staje się "póki mieszkasz pod moim dachem!". Więc - PUF! - już nie mieszkasz.
Decyzja o wspólnym mieszkaniu podejmowana jest wtedy na szybko, no bo skoro on ma mieszkanie, to po co ja mam wynajmować kolejne? Wyjdzie na pewno sporo taniej jeśli zamieszkacie razem. No chyba, że nie wypali, a wtedy masz czas, żeby znaleźć coś innego.
Zdarzenia losowe mogą mieć miejsce w różnych momentach związku. Zazwyczaj jednak, żaden z partnerów nie jest przygotowany na ten krok, więc początki mogą być trudne. Ale nie ukrywajmy - początki zawsze są trudne. O tym za chwilę.
Zdarzenia losowe mogą mieć miejsce w różnych momentach związku. Zazwyczaj jednak, żaden z partnerów nie jest przygotowany na ten krok, więc początki mogą być trudne. Ale nie ukrywajmy - początki zawsze są trudne. O tym za chwilę.
![]() |
| http://pxhere.com |
Planowane zamiesz(k)anie
Tutaj też bywa różnie. No bo czasem jedynie robisz zdjęcia na swojej szafce, żeby rzeczy drugiej osoby się też zmieściły. Często wspólne zamieszkanie jest poprzedzone miesiącami przygotowań i remontów. Wtedy pojawiają się pierwsze konflikty związane z wyposażeniem i finansami. Kiedy wasz związek przetrwa tą próbę, pora na kolejną. I to dużo większą:
Pierwsze miesiące
... są wyjątkowo trudne. Nagle wkraczacie na swoje terytorium, nagle widzicie jak ktoś robi coś w zupełnie inny sposób niż powinno się robić. Kładzie się spać o innych porach, słucha ulubionej muzyki na cały regulator i nie chowa naczyń do zmywarki. Przez pierwsze pół roku, może nawet rok, czeka Was próba. W tym momencie rozpada się wiele długotrwałych związków. Okazuje się, że w trybie zbliżonym do "Living Apart Together" idzie wam znacznie lepiej, a wspólne dzielenie mieszkania staje się nie lada wyzwaniem.
Problemy mogą dotyczyć wszystkiego tego co wymieniłam wyżej. Czasem też chodzi o sytuację, kiedy ktoś wprowadza się do kogoś i po pierwszych tygodniach "Nie jestem u siebie, muszę się dostosować" zaczyna myśleć "No kurczę, ja też jestem u siebie!" i się delikatnie mówiąc "rządzić". Wtedy osoba, która mieszkała tam od lat ma wrażenie, że ukochany partner stał się intruzem na jej terytorium.
Bezpieczniej jest zamieszkać na neutralnym gruncie. ALE... każdy, powtarzam każdy, ma jakieś tam swoje wyobrażenia na temat mieszkania na swoim. Wyobrażenia te, może w końcu spełnić. No i jak się domyślacie nie zawsze pokrywają się z wyobrażeniami partnera.
Jak przetrwać pierwsze miesiące?
Nie ma oczywiście jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Najważniejsze jest wcześniejsze przygotowanie i ustalenie ról. Jeśli chłopak pochodzi z prawdziwie patriarchalnej rodziny, to czasem warto uświadomić go, że w NASZYM domu działa system partnerski i fajnie by było współpracować. Oczywiście działa to też w drugą stronę, ale no wiecie... stereotypy. Fajnie jak wcześniej ustalicie wstępny podział ról i aranżację wnętrza. Super, jeśli wypracujecie własne zasady. Mała szansa jednak, że w tym początkowym okresie "docierania się" unikniecie konfliktów.
Początki wspólnego mieszkania to często też ten moment kiedy analizujemy nasz związek i zaczynamy się zastanawiać czy na pewno z tą osobą chcemy spędzić całe życie. (więcej o tym w poście Kryzys na scenie uczuć).
Jeśli odpowiedź brzmi tak to nie pozostaje Wam nic innego, jak zacisnąć zęby i walczyć o ten związek. Bo przecież nie chcecie, żeby kwestia gdzie postawić kwiatek lub telewizor miała być gwoździem do trumny Waszej relacji.
Jeśli macie jakieś pomysły lub tematy, które Was interesują to nie bójcie się napisać w komentarzu. Serio, nie gryzę. Przynajmniej nie bez ostrzeżenia 😁


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz